Nowa postać w tym rozdziale, Kuba, 18 lat.
Prowadzi nielegalne interesy.
-Masz białaczkę.. -powiedział lekarz-Ale jak to ? -zapytałam ze łzami w oczach
-Damy radę, tylko musimy szybko zacząć leczyć chorobę ..
-To nie możliwe ! -krzyknął Bartek zaczynając płakać
Bartek wstał i zaczął walić pięściami w szafkę.
Lekarz wyszedł. Gdy Bartek się uspokoił usiadł przy mnie, złapał mnie za rękę, ale żadne z Nas nie przestawało płakać. Po jakiś czasie na sale wparowała Magda. Uśmiechnięta jak zwykle, zaczęła relacjonować różne plotki. Gdy zauważyła, że płaczemy zapytała :
-Ej to jest ?
-Jaa... Jaaa.. Mamm.. -nie mogłam nic z siebie wydobyć
-Ma białaczkę... -oznajmił Jej Bartek, który zaczął jeszcze bardziej płakać
-Co ? Ale jak to ? -Zapytała Magda
-Obiecajcie mi, proszę, że będziecie przy mnie... -powiedziałam
-Obiecujemy.. Aż do końca leczenia, dopóki nie wyzdrowiejesz.
-Albo... Dopóki.. Niee... Umree...
-Nawet tak nie mów, nie możesz ! -krzyknęła Magda
-Możecie iść do mnie, do domu i powiadomić moich rodziców ?
-Jasne. Przynieść Ci coś ?
-Może wodę i coś do jedzenia.
-To my lecimy, a Ty odpocznij.
-Okeej.. Pa. Dziękuję Wam.
-Paa. Nie ma za co.
Drzwi się zamknęły, a ja bardzo zmęczona, zamknęłam oczy i natychmiast zasnęłam. Śniła mi się moja śmierć.. Widziałam swój pogrzeb, swoją śmierć.. Widzieli mnie tylko bliscy.
To było okropne. Obudziwszy się zobaczyłam nad moją głową mamę i tatę, całych zalanych łzami.
-Nie płaczcie, będzie dobrze. -powiedziałam
-Mamy nadzieję.
-Kocham Was.
-My Ciebie też i nie chcemy Cię stracić. Zresztą nie tylko My.
-Wiem. Dziękuję Wam wszystkim, że przy mnie jesteście..
-Jesteś dla Nas naprawdę ważna i bardzo Nam na Tobie zależy.
-Mi na Was również. Przepraszam, za wszystkie moje błędy, za wszystko, co robiłam źle.
-Ależ kochanie, każdy popełnia błędy.
Nie zdążyłam odpowiedzieć i znowu gwałtownie zasnęłam. Kiedy się obudziłam, już nikogo przy mnie nie było. Postanowiłam wstać i iść zobaczyć, może zapoznam tu kogoś ciekawego. Weszłam do stołówki i tam siedział taki chłopak, był bardzo przystojny.. Co prawda, nie tak jak Michał. Podeszłam do Niego:
-Hej. Jestem Wiktoria, a Ty ?
-No Cześć. Kuba, miło.
-Ile masz lat ?
-18, a Ty ?
-17.
Rozmowa Nam się nie kleiła, ale On zaczął jakby od nowa. :
-Co tu robisz ?
-Mamm.. Białaczkę.. A Ty ?
-Widzisz.. Ja też...
-Długo już tu jesteś ?
-Nie, jakiś tydzień, robią mi dopiero wszelkiego rodzaju badania. A Ty ?
-Ja też krótko. Kilka dni.
-Może jakbyśmy już wyszli, to wyskoczyli byśmy na jaką pizze, czy coś.
-Czemu nie. -uśmiechnęłam się lekko.
-To może dasz mi, piękna numer telefonu, to napiszę.
-Okeej.
Dałam Mu numer i On musiał iść. Następnie podeszła do mnie jakaś dziewczyna.. :
-Hej.
-No cześć. -odpowiedziałam
-Radzę Ci trzymać się od tego typa z daleka.
-Co czemu ?
-Ma nie za fajną przeszłość, teraźniejszość, pewnie to samo ..
-O co chodzi ?
-O to, że on...

Fajne :) Nie mogę się doczekać :D
OdpowiedzUsuń