-Hej, a Ty co nie w szkole ?
-Źle się czuję..
-Mam do Ciebie przyjść ?
-Jeśli chcesz, to możesz przyjść po lekcjach, dasz mi od razu lekcje.
-Okej. Ja już lecę na lekcję, dzwonek dzwonił.
-Okej. Pa, Magda.
-No Pa.
Nagle zrobiło mi się strasznie słabo, poszłam się położyć. Zasnęłam. Około 11.30, obudził mnie dzwonek do drzwi. Resztką sił zeszłam na dół i otworzyłam drzwi.
-No cześć, piękna.
To był Bartek.
-Słyszałem, że chorujesz.
-Taak.. Jest mi trochę słabo.
-Ojj. To nie dobrze. -Uśmiechnął się lekko, z nie pewnością
Lubiłam jego uśmiech. Odwzajemniłam go i dalej rozmawialiśmy :
-Wejdziesz do środka ?
-Hmm.. A mogę ? -znowu się uśmiechną, tym razem pewniej
-Hmm.. No nie wiem, nie wiem. -odpowiedziałam
Wszedł do środka, a ja zamknęłam drzwi.
Siedzieliśmy na kanapie i długo rozmawialiśmy o różnych rzeczach, śmialiśmy się, On zawsze umiał mnie rozweselić. Zastanawiało mnie to, że nic do Niego nie czuję. Zawsze jak przy Nim byłam myślałam : "On zawsze przy mnie jest, naprawdę Go kocham, jak brata, On wie, o mnie wszystko. Nie chciałabym Go stracić."
W końcu zapytałam:
-A Ty czemu nie w szkole ?
-Jakoś tak wcześniej mi się wyszło..
-Co ?! Uciekłeś ?!
-Chciałem zobaczyć jak się czujesz, czy nic nie potrzebujesz i wgl.
-Dziękuję ..
-Za co ?
-Za to, że zawsze jesteś przy mnie i mogę na Ciebie liczyć. Zajebisty z Ciebie przyjaciel.
Nic nie powiedział, tylko mnie przytulił, mówiąc :
-Kocham Cię, Wiki.
Dałam Mu buziaka w policzek i pobiegłam na górę, mówiąc:
-Zaraz wracam.
-Okeej. -odpowiedział Bartek.
Perspektywa Bartka :
Wiktoria długo nie wracała, postanowiłem iść na górę, zobaczyć, co się z Nią dzieje. Zawołałem :
-Wiktoriaaa !
Nie odpowiedziała, więc wołałem jeszcze kilka razy. Niestety bez rezultatu . Wystraszony wszedłem do Jej pokoju. Zobaczyłem jak ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz